Szukaj na tym blogu

wtorek, 18 stycznia 2011

,,Kocham Pana, Panie Tygrysie!", Wydawnictwo EZOP, ilustracje Aleksandra Woldańska-Płocińska



Historia Adasia, jego babci i tytułowego Tygrysa, który pewnego pięknego dnia wprowadza się do ich domu...

,,Alfabet", Wydawnictwo ZNAK, ilustracje Marta Ignerska


28 lutego nastąpi... początek świata! Pamiętacie? Na początku był alfabet...

czwartek, 6 stycznia 2011

"Opowieść o chłopcu, który chciał zostać delfinem, czaplą, wyżłem i...stonogą", Wydawnictwo G+J, ilustracje Robert Romanowicz

Dziwna rzecz. Po trzykroć. W tym samym roku wpadł mi do głowy pomysł, tytuł został zilustrowany i na dodatek wydany. Cud nad Vistulą! Robert złagodził książkę. Czas pokaże, czy fakt nie pokazania 24 srebrnych zębów bohaterek tego tytułu nie miał przypadkiem wpływu na ocieplenie klimatu w okolicach Norwegii, Islandii i Rzeszowa. BACH! I spadła recenzja:

           



"O tamanho do meu sonho" ("Wielkie Marzenia", Wydawnictwo Editora Biruta, Brazylia

Czyli Wielkie Marzenia po portugalsku na rynku brazylijskim. Czy już mówiłem, że mam zamiar być sławniejszy od Andersena? Mówiłem? Aha, to w porządku. Dwie linijki niżej recenzja:

"Mama" Wydawnictwo Literatura, ilustracje Diana Karpowicz



Kolejny po Lukrecji tytuł dla tych, co jeszcze mają szczęście dotykać codziennie i zupełnie bezkarnie kobiecych piersi… Czyli dla najmłodszych.  Diana ma rękę do takich tematów. Mimo 15 zdań, które według niektórych powinienem napisać w parę minut, książka powstawała 4 miesiące. Czapki z głów! W necie o Mamie:

 



"L'alphabet des gens" Wydawnictwo Rouergue, Francja; ilustracje Marta Ignerska


Alfabet ludzi wydało jedno z trzech najlepszych na świecie wydawnictw dla dzieci! I kto mi podskoczy, hę?!






"Lukrecja" - Wydawnictwo EZOP, Ilustracje Diana Karpowicz



Ha, ha! Z lukrecją to naprawdę była jazda. Wracałem do niej ładnych parę lat (to chyba też pomysł z 2006 r), ale ciągle brakowało mi klucza. I wreszcie w 2009 nadepnąłem mu na ogon. Lukrecja miała być takim odpałem, przekrętem najróżowszym z możliwych. Miała być tak słodka, że już na 5 stronie czytelnik miał zasłaniać sobie usta. Potem znalazłem Dianę i całość skręciła w rejony takich b ciepłych i pogodnych książek dla najmłodszych. A tu trochę prasówki:

 





"Czy można dotknąć tęczy?" ENDO, ilustracje Agata Dudek



Fajna książka i duże rozczarowanie wydawnicze. Bardzo ciężko ją dostać (jest dostępna tylko w sklepach Endo, których jest zaledwie parę w Polsce) i jakość wydruku pozostawia wiele do życzenia… Z najlepszych (i jedynych) rzeczy, które przytrafiły się tej książce wymienić trzeba przede wszystkim ilustracje Agaty. O czym jest książka? O życiu, Panie i Panowie. I kosmosie. I trochę o filozofii i relacjach międzyludzko-zwierzęcych i zwierzęco-zwierzęcych. Tyle. A niżej:

 



"Mrówka wychodzi za mąż" - Wydawnictwo Czerwony Konik, ilustracje Ola Woldańska


W opinii Andersena (który specjalnie na jej premierę powstał z martwych) - moja najlepsza książka. Chodziła i chodziła mi po głowie niczym stado mrówek – aż usiadłem i spisałem ją w ultrakrótkim czasie. Do drukarni trafiła prawie nie zmieniona. Olę Woldańską znalazła Lidia, moja Żona, która ma niemały wkład w powstawaniu moich książek, jako pierwszy recenzent, krytyk i pomysłodawca dla szaty graficznej. Ola „wpadła” Lidii w oko i okazało się, że był to strzał w jedenastkę! Mrówka odebrała chyba jeszcze więcej nagród, niż Marzenia i jest ciągłym źródłem ohów! i ahów! Tu jedna z tysięcy recenzji, które pojawiły się po premierze w maju 2009: